lion's head girl

chce mi się i nie chce jednocześnie. spaliła mnie ambicja. mnóstwo planów na kształcenie siebie. bo, oh tak, dążę do  niedoścignionego ideału, który sobie lata temu wymyśliłam. lubię swoją fatalną sylwetkę, braki i cudne plany na przyszłość. jesteś..? jasne, że Cię nie ma. jest za to ciepło w środku i nieodparta wola pisania. dużo pisania. muszę kupić sobie dziennik. potrzebuję zdjęć.

w Australii kończy się lato.

wiesz.. kiedy zaczynałam to wszystko pisać, pisałam do Ciebie. pisałam licząc, że kiedyś przypadkiem to przeczytasz i do mnie napiszesz. l’illusion permanente.

Naprawdę dawno mnie tu nie było. O! jakże dawno.

A wszystko za sprawą Pani M. Pani droroga M. zabrała mi mój stary świat i dała, właściwie przyniosła ze sobą, całkiem nowy… inny, lepszy, bardziej podwójny. I tak prawdę mówiąc dobrze mi. Najlepiej. Mimo naszych problemów ( a tych nam, proszę mi wierzyć, nie brakuje) dajemy radę. I tak mam nadzieję wytrwamy do czerwca. Bo przecież musimy. I mogłabym tak pisać długo, długo.. ale jaki w tym sens. Wiesz przecież jak bardzo Cię uwielbiam, M.

Znowu wróciłam do pisania ważnych w moim odczuciu myśli i chwilowych napływów przemyśleń odnotowywania. Właściwie to sama się dziwię bezsensowi tego zlepku literek jakie goszczą praktycznie non stop w mojej głowie. Zaczęłam zastanawiać się jak nazwać to całe moje ‘zamiłowanie do otoczenia’, swoistej estetyki.. Bo ten kto mnie zna wie, że przedmiotami się otaczać lubię jak nikt. Mimo, że wydaje się to maksymalnie płytkie. Doszłam do wniosku, że zachwycam się wyrafinowaniem (o ile tym zachwycać się można, bardzo nie po polsku to brzmi). Tak czy inaczej to idealne słowo. Zestaw zachowań, przedmiotów, uczuć, gustu, smaku.. wyrafinowanie. Coś co powoduje, że nie ważne w jakiej sytuacji się znajdę chcę wyjść z tego z podniesioną głową, co z resztą najczęściej robię. Jest we mnie jakaś (dość niewinna) zarozumiałość, którą chorobliwie lubię… zdecydowanie.

Tykanie zegarka budzi we mnie nie-pokój. Pork, kocham Cje, pamiętaj.

Przez 2 lata schudłam prawie 10kg.. 2 rozmiary. Moje biodra straciły 12cm, talia-9cm. Jestem zadowolona. W akcie anorektycznych zachcianek ograniczam cukier.

Coraz mniej wstydzę się siebie.

All I know is that you’re the nicest thing I’ve ever seen
I wish that we could see if we could be something 

dokładnie. to już miesiąc i 4 dni jak się znamy. od miesiąca masz dwadzieścia lat. a dziś przecież masz imieniny. i dziś chyba pierwszy raz dotarło do mnie, że nazwałaś mnie ‘swoja’. teoretycznie wywołuje to u mnie odruch wymiotny, ale jak widać nie tym razem. nie mogę być czyjaś bo nie jestem psem. ale widocznie mogę być Twoja. i o matko.. naprawdę nie wiem co o tym wszystkim myśleć. o wczorajszej rozmowie. o dzisiejszych wiadomościach. o tym, że jesteś na imprezie i wcale a wcale o mnie nie myślisz. i najważniejsze.. o naszym wyjeździe. bo przecież mogę okazać się czubkiem, prawda? najgorsze, że teraz nie mogę sobie na takie coś pozwolić, bo moje szczątki czerwonego po lewej stronie klatki piersiowej uległyby całkowitej już anihilacji. staram się być odważna, ale wiesz, że nie jestem w tym dobra. staram się. i myślę sobie: będzie dobrze, bo przecież już dawno nie spotkałaś kogoś takiego. będzie dobrze, wiem to.

p.s. naprawdę uwielbiam wlewać swoje chore wywody w tumblr.

siems.

sprzątam pokój. codziennie bardziej. aż w końcu skończyłam.. i gdyby nie stosik książek, leżący na podłodze bezwładnie koc i drgające powietrze pomieszczenie wyglądałoby na zupełnie niezamieszkane. jestem duchem-cieniem. albo tylko obsesyjną pedantką z nerwicą natręctw. mam cichą nadzieję, że taki pokój zastane po powrocie.

mieszasz mi w głowie. tak bardzo w nią weszłaś i chyba nie masz zamiaru wychodzić. ale to dobrze. to bardzo dobrze, bo od dawna nikt tam nie gościł i trochę się wszystko zakurzyło. poza tym to cholerne ciepło w środku dobrze na mnie wpływa. zasypianie już mnie tak nie boli.

Through the walking, through me I know he’d never hurt me Daddy watched me sleeping Praying for you silently Daddy’s let me sleepwalk Without him I am secure The only girl he’d never hurt The one who smells so pure

Through the walking, through me
I know he’d never hurt me
Daddy watched me sleeping
Praying for you silently

Daddy’s let me sleepwalk
Without him I am secure
The only girl he’d never hurt
The one who smells so pure

her last words still hanging in the air. in the air.

her last words still hanging in the air. in the air.

biblioteka. książki. cała masa książek. cały dzień. cóż za cudowny dzień! tak bardzo czuję się zadbana. brakowało mi tego. brakowało mi czyiś słów niekoniecznie w moją stronę. miał być Edgar Allan. skończyło się na stercie Fryderyka N. i Vladimira N. oh ironio, tak mi dobrze. i zapach..

i ktoś się mną zainteresował. ktoś zobaczył, że żyję. jak cudownie!

Comments